Witajcie! Welcome!

Before you start reading, I advise you to switch to your preferred langauage - either Polish (tag: polski) or English (tag: English). You can also choose the country or city (caution: Oslo tag refers both to Polish and English languages). Enjoy. Feel free to comment and ask questions.

Zanim zaczniesz czytać, sugeruję wybranie etykiety: polski, która wyświetli wszystkie posty pisane po polsku lub etykiety kraju lub miasta (ale uwaga! etykieta Oslo zawiera w sobie posty i po polsku i po angielsku). Miłego czytania i zachęcam do komentowania i zadawania pytań.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prefektura Kanagawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prefektura Kanagawa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lutego 2012

Japonia - dzień 2, prefektura Kanagawa cz.3

Trzecia i ostatnia część wpisu nt. Kamakury i okolic.

Wsiadłam w pociąg Enoden (Enoshima Electric Railway) nie da rady pomylić się w którą stronę ma się wsiąść - ma tylko 1 peron.



Jeździ tylko w okolicy Kamakury, jego trasa liczy ok. 10 km. Można nim za to dojechać do rożnych ciekawych miejsc. Enoden reklamuje np. trasy widokowe gdzie można podziwiać kwiaty czy inne rośliny w zależności od miesiąca.

Żeby zobaczyć Kamakura Daibutsu (Wielkiego Buddę z Kamakury) musiałam wysiąść na stacji Hase (長谷駅). Posąg Buddy stoi na terenie świątyni Kotokuin (高徳院).

Zrobiony jest z brązu, liczy sobie 13,35m wysokości. Początkowo Budda stał wewnątrz świątyni, ale po którymś z kolei tajfunie który zniszczył zabudowę świątyni, w XV w. pozostał na świeżym powietrzu.



Wejście na teren świątyni (od 2go stycznia 2012 od 8:00-17:00 lub 17:30 w zależności od sezonu) - 200 jenów. Jeśli się przyjdzie w odpowiednich godzinach (8-16:30) za dodatkową 20-jenową opłatą można wejść do środka Buddy.

Oczywiście Hase to nie tylko Wielki Budda. Co można zwiedzić w okolicy ilustruje poniższe zdjęcie.


Na zakończenie parę zdjęć ze stacji Hase.







W Japonii sporo jest telefonów na monety, zwłaszcza na dworcach i w okolicach. Co ciekawsze, nadal są używane. Warto mieć przy sobie większą ilość stujenówek jeśli chce się dzwonić zamiejscowo lub na japońską komórkę.

Dekoracje na Halloween są w japońskich sklepach przynajmniej od połowy września. O.o




poniedziałek, 6 lutego 2012

Japonia - dzień 2, prefektura Kanagawa cz. 2

Cz. 1 skończyła się wraz z yabusame w świątyni Tsurugaoka Hachimanguu. Oczywiście, samą świątynię również zwiedziłam. Poniżej kilka zdjęć.




W tym pawilonie można było kupić wróżby (omikuji). Ja wylosowałam powodzenie. ;) Prosiłam o wersję japońską, dostałam angielską... ech... I kupiłam Adze amulet na dobre wyniki w nauce.


W tym miejscu stał miłorząb, prawie od samego początku istnienia świątyni. Pojawiał się na prawie wszystkich starych grafikach świątyni. Wykorzenione przez potężną burze rankiem 10 marca 2010 r. Według eksperta, swojej dodało też gnicie drzewa.



Według miejskiej legendy z okresu Edo (szogunat Tokugawów, 1603-1868) pewien sławny zabójca ukrywał się za nim przed atakiem na swoje ofiary. Dlatego też drzewo nazwane było kakure ichou (隠れ銀杏) - "ukrytym miłorzębem" (miłorzębem, który ukrywa?). Drzewo zapewne nieraz było świadkiem morderstw. Wystarczy choćby wspomnieć, że 12 lutego 1219 na schodach przy których stał miłorząb (patrz też zdj. 2) w zamachu zginął Minamoto Sanemoto, trzeci z szogunów okresu Kamakura. Zabił go jego siostrzeniec, chwilę po tym jak wuj zakończył uroczystości w świątyni z okazji objęcia jednego ze stanowisk ministerialnych. Parę godzin później siostrzeńcu ścięto głowę. W ten sposób wygasła główna linia klanu Minamoto, Seiwa Genji.


W rzeczywistości to jeziorko jest odgrodzone i nie można wejść na skarpę.


Myślałam, żeby iść zwiedzić kolejną świątynię, ale nie doszłam. Kuchnia Amiszy, którą minęłam po drodze, nie zaciekawiła mnie na tyle by jej spróbować. Skusiłam się na jedzenie w dosyć drogiej japońskiej restauracji (od 800 jenów).



W restauracji był głównie udon. Zamówiłam hiyashii kitsune udon, lisi udon na zimno. (Udon to makaron z mąki pszennej.) Nie omieszkałam powiedzieć właścicielowi, że wcześniej nie jadłam zimnego udonu. Udon przygotowała jego żona. Był naprawdę smaczny, chociaż porcja za duża.

Właściciel pytał się co mam zamiar zwiedzić. Świątynię i Wielkiego Buddę. Okazało się, że na obie rzeczy mam za mało czasu. Właściciel dał mi mapkę, wytłumaczył w jaki pociąg wsiąść i gdzie wysiąść. Od jego żony dostałam też pięknego żurawia z origami. Pędem (no prawie) rzuciłam się do powrotu na stację. O tych paru zdjęciach zrobionych po drodze nie warto wspominać ;)

CDN.

poniedziałek, 30 stycznia 2012

Japonia, dzień 2 - prefektura Kanagawa cz. 1

Według niektórych popularnych przewodników (np. tego badziewia "Discover Japan" wydanego przez Lonely Planet) w Japonii nie ma żadnych (ciekawych) festiwali (matsuri) we wrześniu. Nie można było się bardziej pomylić.

W połowie września (14-16) w szintoistycznej świątyni Tsurugaoka Hachimangu (鶴岡八幡宮) w Kamakurze (鎌倉市) przez 3 dni trwa Reitaisai (例大祭) czyli Główne Święto. Jego częścią są zawody yabusame (流鏑馬) czyli strzelania z łuku podczas jazdy konnej. Yabusame, podobnie jak sumo, jest związane z religią szintoistyczną, rdzenną religią japońską. Początki yabusame w świątyni Tsurugaoka Hachimangu datuje się na rok 1186, ale początki rytuału yabusame sięgają do VI w. n.e. Hachiman jest bogiem łucznictwa i wojny, patronem wojowników, boskim obrońcą Japonii.

Z góry zaplanowałam sobie, że 16 września pojadę zobaczyć yabusame. Dojechałam, ale było gdzieś po 13:00. W Japonii trudno mi się było zwlec z łóżka, przed 10:00 nie wstawałam. A odległości w Japonii są długie, nawet jeśli wydaje się wprost przeciwnie...

Z hotelu skierowałam się na stację metra Tawaramachi (w Asakusie), do Ueno. 160 jenów, płatne osobno. Z Ueno pojechałam linią Yokosuka do Kamakury, niepłatne w ramach JR Pass. W pociągu poznałam pewnego Francuza o włoskim imieniu, czy Włocha o francuskim... Był ze znajomymi na urlopie, ale jechał sam do Kamakury. Też mieszkali w ryokanie w Asakusie, ale innym, z dostępem do łaźni z gorącymi źródłami.

Uśmiechnęliśmy się nawzajem do siebie, siedzieliśmy naprzeciwko siebie. Ot, dwójka turystów, obcokrajowców jadących w jedną stronę. Gdzieś na którejś stacji, jeden z Japończyków siedzących po jego stronie wyszedł. Japończyk, który siedział tuż obok niego, przesunął się na zwolnione miejsce i gestem dał do zrozumienia, że mogę usiąść obok. Podziękowałam z uśmiechem i skorzystałam z zaproszenia. Wywiązała się rozmowa, z nazwijmy go... Jeanem. Mieliśmy czas porozmawiać, jechaliśmy w końcu z godzinę.

Razem skierowaliśmy się do wyjścia. Powiedziałam mu, że mam zamiar zobaczyć yabusame. Chciał wiedzieć o której. Dlatego stojąc przy mapie miasta zapytał się jakiegoś Japończyka czy nie wie o której jest festiwal w świątyni Hachimana. Tja, jakby facet, który sam sprawdza mapę miasta wiedział takie rzeczy. "Rób co chcesz, ja idę teraz do tamtej świątyni. Po to tu przyjechałam." Zdecydował, że pójdzie tam ze mną.

Szliśmy środkiem ulicy... pośród alei drzew. Nie mogłam się powstrzymać przed fotografowaniem ich. Natrafiłam na ścieżce na informację, że dzieci dziś o 16:00 będą niosły mikoshi, lektykę bóstwa. Lektyka oczywiście czekała sobie na dzieci, z boku alejki.




Do celu droga była prosta. Tłumy przede mną zresztą potwierdzały dokąd iść (choć nie lubię chodzić za tłumem). Gdy szłam tylko jedna myśl kołatała mi się po głowie "oby się jeszcze nie skończyło".
trasa yabusame


Za wiele z rytuału yabusame nie widziałam (ach te tłumy...). Widziałam kapłanów szintoistycznych, przygotowania, część galopady (ale oddawanie strzałów już nie bardzo). Ale i tak warto było stać przez godzinę w tym tłumie i ukropie (ok. 32 stopni).






Na tym zakończę pierwszą część wpisu z drugiego dnia pobytu w Japonii. Tak wiele tego dnia się działo, że muszę zrobić ciecie, inaczej nigdy tego bym nie opublikowała ;) A i pewnie żadna przyjemność z czytania takich epistoł.

PS. Wrzucić wideo z yabusame?