Witajcie! Welcome!
Zanim zaczniesz czytać, sugeruję wybranie etykiety: polski, która wyświetli wszystkie posty pisane po polsku lub etykiety kraju lub miasta (ale uwaga! etykieta Oslo zawiera w sobie posty i po polsku i po angielsku). Miłego czytania i zachęcam do komentowania i zadawania pytań.
poniedziałek, 1 lutego 2010
Norway - travel to Oslo
The plane departured on 6:00. I didn't have any sensations (my mum tried to convince me I' m afraid of height just cause I panicked while riding old ski lift which couldn't even go smoothly), in opposite I found it very exciting. When seated I couldn't even feel I'm flying. The landing was postponed for 10 mins cause of fresh snow on the airport, which they had to clean up.
We took off from the plane at 8:2x and boarded the shuttle bus to the train station. The bus driver started the engine around 7 mins before the train arrival, but said to don't worry cause it's only 4-5 mins from the airport. We made it on time, surprisingly. The station (and even the tracks) was covered with snow (as you can see on the photo). In the train there are built-in vending machines with hot beverages at the price of 15 NOK as well as machines with soft drinks and sweets. The way to Oslo took us around 1,5 hour, and we payed for each (adult) person 224 NOK. It's like the worth of our one-side ticket to Oslo. Forgot to mention that, we bought tickets onboard, could even pay with the card, or in foreign currency, but we payed everything in NOK. ;)
piątek, 29 stycznia 2010
Norwegia - podróż
Od momentu wyjścia z domu nie wszystko idzie po mojej myśli. Najpierw kłopoty z nową kartą, aktywowaną specjalnie na podróż - o 3.30 zmieniałam pin przez telefon. Musiałam wyjąć pieniądze z karty - wyjęłam więcej bo myślałam, że co jak co, ale na Centralnym albo lotnisku będą całodobowe kantory. W życiu! Nie mogłam znaleźć swojego autobusu na Centralnym i w pospiechu wsiadłam w ten, co jedzie na pętlę tramwajową Okęcie, a nie na lotnisko. Na pl. Zawiszy wysiadłam i pod hotelem czekałam na taksówkę. Za podjechanie na Terminal 2 zapłaciłam 30 zł. Byłam o 4.15. Okazało się, że jednak odlatujemy z T1. Poszliśmy na odprawę. Minęła prawie spokojnie nie licząc konfiskaty keczupu Gwyna i jego wizyty w budce przez to. Pozwiedzaliśmy strefę wolnocłową, przy okazji nie patrząc w ogóle gdzie idziemy, więc potem musieliśmy się wracać w poszukiwaniu naszego wyjścia. Odlot o 6. Wbrew obawom mamy nie mam leku wysokości i podroż przebiegła spokojnie. Mieliśmy małe opóźnienie, bo w Norwegii padał śnieg i 10 min czekaliśmy na odśnieżenie pasa. Po wyjściu z samolotu przywitała nas piękna zima. Autobus lotniskowy dowiózł nas na pokryty śniegiem dworzec, gdzie nie było widać torów(!) Zresztą wystarczy spojrzeć na zdjęcie (kiepskiej jakości, bo z komórki, ale...):P Po chwilowej konsternacji gdzie kupić bilety i braku takowego miejsca postanowiliśmy je kupić w pociągu. Problemem to nie było, mogliśmy nawet zapłacić kartą albo obcą walutą. Za 2 dorosłe osoby, za podróż do Oslo zapłaciliśmy 448 nok czyli jakieś 224 zł. Cenowo za osobę wynosi to tyle co nasz bilet Wizzair w 1 stronę. Różnice w pociągach norweskich i polskich widać. Nie ma tu Warsa, jest NSB Mený, z automatami z sokami i innymi pierdołkami. Przy każdym wyjściu jest wbudowany automat z gorącymi napojami (w cenie 15 koron = 7,5 zł). Jest tu też sieć wifi, niestety płatna (65 nok, 32,5 zł) a mi się nie udało (po angielsku) dogadać z tubylcami nt. wykupienia tej usługi. Do Oslo dotarliśmy o godz. 10.28, zgodnie z rozkładem jazdy.
