Witajcie! Welcome!

Before you start reading, I advise you to switch to your preferred langauage - either Polish (tag: polski) or English (tag: English). You can also choose the country or city (caution: Oslo tag refers both to Polish and English languages). Enjoy. Feel free to comment and ask questions.

Zanim zaczniesz czytać, sugeruję wybranie etykiety: polski, która wyświetli wszystkie posty pisane po polsku lub etykiety kraju lub miasta (ale uwaga! etykieta Oslo zawiera w sobie posty i po polsku i po angielsku). Miłego czytania i zachęcam do komentowania i zadawania pytań.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anime Festival Asia Indonesia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anime Festival Asia Indonesia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 października 2012

Indonesia, day 3


My first whole day in both Indonesia and Jakarta. My plan for that day was to go to Anime Festival Asia Indonesia, which was held in JIExpo. My hotel was supposedly 2 km from it. Well, hard reality (no pavements, lots of traffic and no knowledge on the route except rough map) crashed onto me with all might. When I finally admitted that I'm helpless, I took a taxi and paid 20.000 IDR for the ride.

I came there from the opposite side, so it was a long way to the ticket counters. I paid 350.000. IDR for the pleasure of attending the concerts.

Festival consisted of one big hall (with stalls) and a stage hall (meetings with idols, concerts). In the stalls hall there was a place where you could wear cosplay costumes and then they took a photo of you and the maid and butler cafés. In the company of good looking Asian boys you could talk to your friends (or strangers) a veeeery expensive food (even 150.000 IDR when near hotel a meal was for 15.000 IDR) and drinks (22.500 vs 5000 IDR in shop). Yet, all these expensive meals were sold out, when I entered the cafe (after 3 hours of waiting). The butlers wandered among the tables, talking to everybody. Tho the café was Japanese-stylised, only one of them could speak Japanese. They talked to me in English and every one of them asked the same question – where I’m from, when did I come, is it vacation etc. I’ll probably have to answer these questions quite a lot during this coming year.

The concerts were nice. It was fun to listen to Japanese trying to talk in English ("Let's dance with us") with the audience. I would enjoy the concerts better if I knew the songs they performed. I'm definitely out of touch with the new anime. The song I enjoyed the most was "Cruel Angel's Thesis" from Neon Genesis Evangelion. It reminded me of Polish anime conventions. I prefer them better. Sure, this festival had meetings with idols and Japanese stars' concerts... But it was so commercial. I prefer fan-to-fan Polish conventions.

I was a strange "thing" in the Festival, so people wanted to take photos with me. For now, I've already lost the track of people who wanted to have a photo with me. Just cause I'm white :D

On my way back, when I was looking for a taxi, a driver wanted to take me to my hotel (2 km away) for 100 thousands IDR! Uh... hello...? I went to the other side (from which I came) and there were no-meters drivers, that offered me going there for 50 000. I declined. I also declined a becak driver, that wanted to take me home for 30 000. I said "I will go only in a taxi with meter". They all were like "there is no taxi with meters here" so I waved them goodbye. I didn't make even a hundred of meters, where a taxi driver (from a company) appeared by my side offering me ride home. I took it.

In a place that I already recognised (I was able to point him to the destination) I became sure that he cheats. He didn't go the straight way. He was stopping here and there, going to the back street (it's here for sure! NO, it's not, go straight!) and not pulling out just making a detour... Everything so just the meter shows more and more. In the end I paid 25 000 IDR.

As for the hotel, I was living in Rumah Shinta on Mangga Dua Raya street. It was nice, with AC, TV, hot water shower in the bathroom and better or worse wifi. The drawbacks of my room? It was single so it had no windows. And the electricity was cut down on leaving the room. :/ I liked the breakfast there (included) – everyday was a different Indonesian meal and toasts. And with tea or coffee. You could take whatever you wanted. I was always getting coffee in the morning, the breakfast between 7 and 9 was too early for me. :D Back then I thought I would be having coffee every morning, here in Indonesia. Well, I hardly drank any coffee after moving to Solo. Maybe three times during those 3 weeks here.

Below are some photos from AFAID 2012.

sobota, 15 września 2012

Indonezja, dzień 3

Drugi września 2012 r. to mój pierwszy w pełni spędzony dzień w Dżakarcie. Jeszcze oszołomiona podróżą, jeszcze nie znająca w praktyce realiów i cen.

Plany na ten dzień: Anime Festival Asia Indonesia. Impreza poprzedzająca główne wydarzenie w Singapurze gdzieś w październiku.

Centrum targowe, gdzie odbywa się AFA ID (czyli JIExpo) podobno jest oddalone o 2 km od hotelu. Obsługa nawet narysowała mi mapkę jak tam trafić, jednak rzeczywistość mnie pokonała. Smród (od ścieku podobno będącego rzeką), brak chodników, przejść dla pieszych i rzeka samochodów i motorów na ulicy skłoniła mnie po pewnym czasie błądzenia do skorzystania z taksówki. Express Taxi, jeśli mnie pamięć nie myli.

Licznik pokazał nieco ponad 18.000 rupii za dojazd na miejsce, godzina parkingu (wjechaliśmy na parking pod centrum), 2 tysiące. Zanim kupiłam bilet, znowu trochę pobłądziłam. ;) Okazało się, że przyjechałam od drugiej strony. Zapłaciłam 350.000 rupii za możliwość wejścia na koncerty podczas festiwalu.

Festiwal był jedną halą, z jakimiś stoiskami dla fanów, ponadto miejsce w którym można było przebrać się za jedną z postaci i zrobić pamiątkowe zdjęcie, czy stoiska z jedzeniem i piciem. W tejże hali było maid cafe i butler cafe. Wśród usługujących dziewcząt czy chłopców (zabawiających klientów i klientki od czasu do czasu rozmową) można było zjeść baaardzo drogie jedzenie (nawet 150.000 IDR – buda pod hotelem 15.000) lub wypić drogi napój z butelki (22.500 vs 5-6.000 w sklepie) i pogadać ze znajomymi lub przypadkowymi osobami, z którymi akurat cię posadzono. Co ciekawe, nim się dostałam do środka, to drogie jedzenie było już dawno wykupione! Panowie zagadywali różne stoliki, każda osoba rozmawiała z kilkoma różnymi kawalerami. Mimo tego, że starano się stylizować to na japońskie (poprzez proste zwroty jak witamy, czy szanowna panienko ;)) chyba tylko jeden z nich mówił po japońsku. Rozmawiałam więc z nimi po angielsku. Wszyscy zadawali mi te same pytania (skąd jestem, jak długo w Indonezji, po co przyjechałam), co było dosyć męczące.

W kolejce do kawiarni, zaczepiła mnie jakaś dziewczyna. Chciała zrobić sobie ze mną zdjęcie. Będąc "białasem" w Indonezji trzeba przywyknąć, do tego, że jest się zauważalnym (wszystkie oczy skierowane na ciebie ;)) i wiele osób będzie chciało zrobić sobie z tobą zdjęcie. Albo, że będzie zaczepiać cię krzycząc coś po angielsku - np. "Hello, Mister!" nawet gdy jest się kobietą.

Koncerty AFA były nawet niezłe. O ile lubi się słuchać głównie coverów nieznanych ci piosenek z anime. Za serce chwyciło mnie wykonanie Angeli "Zankoku na tenshi no te-ze" z Neon Genesis Evangelion. Od razu przypomniały mi się dawne konwenty w Polsce. Ach, nostalgia.

Powrót do hotelu (ok. 22) był dosyć nieprzyjemny. Ciemno jak oko wykol – o 18:00 zapada już tu zmrok – a ja nie wiem jak wrócić. Błądziłam po terenie JIExpo szukając wyjścia. Jakiś taksiarz (bez-taryfiarz) zaczepił mnie oferując podwózkę do hotelu za 100 tysięcy IDR. Dwa kilometry za 35 zł?! Dobre sobie! Mam wrażenie, że to ich ulubiona stawka gdy rozmawiają z turystami. Powiedziałam mu (całkiem grzecznie), że robi mnie w konia z taką ceną i na pewno nie zapłacę. Mówiłam, że wiem za ile tu przyjechałam i nie mam zamiaru przepłacać. Spuścił cenę do 60.000, ale machnęłam na niego ręką. Od drugiej strony (tam gdzie przyjechałam) była cała masa bez-taryfiarzy, którzy proponowali przejazd za 50.000. Olałam. Kierowca becaka (rikszy) chciał 30.000. Olałam. Powiedziałam im głośno i dobitnie, że nie jadę jak nie mają licznika. Jak jeden mąż wszyscy twierdzili, że tu nikt nie ma licznika. Pożegnałam ich i poszłam przed siebie, w stronę głównej ulicy.

Ledwo odeszłam parę kroków, znalazł się jakiś taksiarz z taryfą. Zawiózł mnie do hotelu, ale okrężną drogą. Pewność taką zdobyłam gdy dojechaliśmy w miejsce, po którym wcześniej się włóczyłam próbując znaleźć drogę do JIExpo. Zatrzymywał się to tu, to tam, skręcał gdzieś świecie przekonany, że to tutaj jest mój hotel, i zamiast wycofać jechał na około. Pokazuję mu prosto, a ten swoje – daje w lewo, bo tu na pewno! Cwaniak. Według licznika, dzięki jego machinacjom, przejazd powrotny kosztował 25.000.

Podsumowując, pierwszy dzień to było twarde zderzenie z indonezyjską rzeczywistością. Festiwal był nawet całkiem przyjemny, choć szczerze mówiąc wolę nasze konwenty. Przynajmniej one nie są tak nastawione na komerchę i wyciągnięcie jak największej ilości kasy z odwiedzających. Ok, idole idolami (był Kaname – cosplayowiec), ale nic nie przebije paneli i konkursów wiedzy! Nie wiem jak w innych krajach to wygląda, ale jak na razie, wolę polski fandom.

Poniżej parę zdjęć, które uzupełnię w wolnym czasie. Na razie kiepsko z internetem.